Sąd Rejonowy w Szamotułach zakończył sprawę bloga wikiduszniki.pl, uznając Andrzeja Radkego za winnego wydawania dziennika bez rejestracji. Informacje zostały opublikowane w serwisie lokalnym szamotuly.naszemiasto.pl.

Blog uznany za dziennik

Działania Radkego zostały zgłoszone przez byłego wójta gminy Duszniki - Adama Woropaja. Bloger został oskarżony o złamanie prawa prasowego - artykułu 45 ustawy z 1984 roku. Treść artykułu mówi o obowiązku rejestrowania tytułów prasowych. Sąd uznał oskarżonego winnym, jednak zadecydował o braku kary grzywny i umorzył postępowanie. Radke musi jedynie pokryć koszty postępowania sądowego, które wyniosły 30 złotych. Sędzia Paweł Legawiec nie ma wątpliwości co do tego, że wikiduszniki.pl są dziennikiem. Decyzję argumentuje tym, że wpisy publikowane były regularnie i periodycznie, a zamieszczana treść miała charakter informacyjny.

Sędzia dodaje:

Jakiekolwiek karanie obwinionego jest całkowicie niezasadne, gdyż nie doszło do zagrożenia uczciwej konkurencji.

Odwołanie i doniesienie na senatora

Ogłoszony wyrok nie jest prawomocny, a bloger zapowiada złożenie odwołania od wyroku do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Tak skomentował decyzję sędziego po wyjściu z sali rozpraw:

Myślałem, że zostanę uniewinniony. A tu na dodatek muszę zapłacić koszty procesowe w wysokości 30 zł. Ta liczba od razu kojarzy się z przeszłością, bo 30 lat temu siedziałem w więzieniu m.in. z tego artykułu.

Blog wikiduszniki.pl uznany za dziennik bez rejestracji

Po ogłoszeniu wyroku Radke zgłosił doniesienie na posła Platformy Obywatelskiej - Jana Filipa Libickiego, odwołując się do tego samego prawa, za którego złamanie został oskarżony.

Radke tak komentuje zaistniałą sytuację:

Senator Libicki  został wybrany jako autor poczytnego bloga, który tak jak Wikiduszniki.pl jest - według opinii sądu w mojej sprawie - niczym innym, jak interaktywnym dziennikiem wydawanym bez zezwolenia. Libicki, jak każdy senator, jest współodpowiedzialny za obecny kształt prawa prasowego w Polsce. Chodzi mi o nagłośnienie problemu i przypomnienie, że politycy powinni już dawno zająć się prawem prasowym. Może próba postawienia przed sądem senatora Libickiego skłoni ich do działania.

Podsumowanie

Sprawa Andrzeja Radkego to precedensowe starcie blogosfery z prawem prasowym z 1984 roku. Sąd Rejonowy w Szamotułach uznał, że prowadzony przez niego blog wikiduszniki.pl spełnia kryteria dziennika, mimo braku rejestracji. Mimo wyroku skazującego nie nałożono grzywny – koszty sądowe wyniosły jedynie 30 złotych.

Radke zapowiada odwołanie, a jednocześnie złożył doniesienie na senatora Jana Filipa Libickiego, zarzucając mu prowadzenie bloga bez wymaganej rejestracji. Chce w ten sposób zmusić polityków do zajęcia się reformą prawa prasowego, które – jak pokazuje ta sprawa – wciąż nie nadąża za internetową rzeczywistością.