Restauracje często stosują bardzo subtelne strategie, które mają zachęcić nas, by zjeść i kupić więcej. Sprawdź, na które z tych sposobów, Ty dajesz się nabrać.

Magia słów

Magia słów w menu

Winna jest tutaj nasza wyobraźnia, która pobudzona przez finezyjne opisy dań, skłania nas, by ich spróbować. Kwieciste opisy w menu, czasami wydają się być wręcz groteskowe, ale to dzięki nim, zwykłe danie wydaje się być wyjątkowe. W końcu wszystkim nam łatwiej przyjdzie wydanie pieniędzy na "złocistego dorsza w domowym sosie, podawanego z ekologicznym groszkiem" niż na "rybę z warzywami".

Pokusa w zasięgu ręki

miętówki-mediarun-com

Pokusa w zasięgu ręki

Im bliżej coś się znajduje, tym większe jest prawdopodobieństwo wystąpienia impulsu, który sprawi, że po to sięgniemy. Chodzi o te małe dodatki, które wybieramy czekając w kolejce w sklepie lub stojąc przy kasie. Nikt nie idzie do kawiarni po miętówki, ale skoro leżą na wyciągnięcie ręki, w dodatku w ładnym opakowaniu i  promocyjnej cenie, szybko się na nie skusimy.

Duży wybór wzmaga apetyt

Starbucks_Coffee_mediarun_com

Duży wybór wzmaga apetyt

Restauracje i ich strategie: duży wybór wzmaga apetyt

Coraz częściej restauracje proponują w menu różne wielkości jedzenia. Choć nowa, "duża" wersja dania, waży dokładnie tyle co dawna, regularna oferta, jej cena może wzrosnąć. Podobny pomysł wykorzystuje się przy sprzedaży napojów. Choć większość z nas, zadowoliłaby się małą lub średnią kawą, i tak wybieramy tę dużą. Kosztuje tylko 2 zł więcej, więc co z tego, że później nie dopijemy jej do końca.

Na co jeszcze uważać

special-offer-mediarun-com

Na co jeszcze uważać

Wydaje się, że jedyne udoskonalenie, jakie można wprowadzić do strategii restauracyjnego kuszenia, to czytanie w myślach klientów. W przyszłości, to rzeczywiście stanie się możliwe dzięki mobilnym aplikacjom, które dopasują do nas indywidualną ofertę. Pierwsze kroki w tym kierunku poczynił Starbucks, wysyłając do klientów maile, których przekaz opiera się na informacji z poprzednich zakupów.

Przeczytaj też:

Podsumowanie

Restauracje sięgają po subtelne strategie, które skłaniają gości do większych wydatków. Finezyjne opisy dań sprawiają, że zwykła ryba z warzywami staje się "złocistym dorszem w domowym sosie" — a wtedy łatwiej sięgnąć po portfel. Działają też dodatki ustawione przy kasie: nikt nie przychodzi do kawiarni po miętówki, ale w ładnym opakowaniu i promocyjnej cenie szybko znikają z lady.

Coraz częściej restauracje oferują różne wielkości jedzenia — "duża" wersja dania bywa droższa, mimo że waży tyle samo co dawna regularna porcja. Podobnie jest z kawą: duża kosztuje tylko 2 zł więcej, więc wybieramy ją nawet wtedy, gdy nie dopijemy jej do końca. Starbucks jako pierwszy testuje personalizowane maile oparte na wcześniejszych zakupach klientów.