Krytyka i obrona decyzji Shkrelego
Decyzja Martina Shkreli wywołała w mediach falę oburzenia. Podwyżkę skrytykowała nawet kandydatka na fotel prezydenta USA Hillary Clinton, nazywając ją "skandaliczną". Zapowiedziała, że przedstawi plan działań zapobiegający rosnącym cenom leków na receptę. Szef firmy farmaceutycznej tłumaczył w rozmowie w amerykańskiej stacji telewizyjnej CNBC, że podnosząc cenę chce prowadzić badania nad jeszcze skuteczniejszym lekiem na toksoplazmozę. Zaznaczył, że Daraprim przyjmowany jest przez chorych zwykle przez okres nie dłuższy, niż rok. Lekarze obawiają się, że szpitali i pacjentów nie będzie stać na kupienie tak drogich leków, a stosując słabsze zamienniki terapia nie będzie tak samo skuteczna. Shkreli zapewnia, że nie pozostawi nikogo bez dostępu do leku ratującego życie - na bezpłatną terapię będą mogli liczyć m.in. nieubezpieczeni pacjenci z niewielkimi dochodami.
Polscy pacjenci też mogą odczuć podwyżkę
Problem może dotknąć też polskich pacjentów. Brakuje jednoznacznych statystyk dotyczących choroby, nie zapada na nią co najmniej kilkaset osób rocznie. - Ostatnim razem sprowadzałam ten lek ok. 3 lata temu przez procedurę tzw. importu docelowego. Sprowadzenie musiało zatwierdzić Ministerstwo Zdrowia - mówi Alina Fornal z Naczelnej Rady Aptekarskiej. - Jeśli producent podnosi cenę, to niestety wszystko wskazuje na to, że odczują to i polscy pacjenci - dodaje.
Shkreli zmienia decyzję
Opinia publiczna nie pozostawiła na Shkrelim suchej nitki. Po fali protestów jakie wywołała decyzja Szef Turing Pharmaceuticals zdecydował się nie podnosić aż tak drastycznie ceny leku. Nie podał, jaka ma być nowa cena daraprimu. Zapowiedział, że ogłosi to za kilka tygodni, kiedy będzie już dokładnie znał przychody z jego sprzedaży. Jego zdaniem firma powinna przynajmniej wychodzić na zero albo mieć ze sprzedaży niewielki zysk.
Cena leku Daraprim w górę o 5500 procent
Na zdjęciu 32-letni biznesmen, Martin Shkreli
źródło: metrocafe
Podsumowanie
Martin Shkreli, szef Turing Pharmaceuticals, podniósł cenę leku Daraprim o 5500 procent, co wywołało falę oburzenia w mediach. Krytykowała go nawet Hillary Clinton, nazywając decyzję "skandaliczną" i zapowiadając plan walki z rosnącymi cenami leków na receptę. Shkreli tłumaczył w CNBC, że chce finansować badania nad skuteczniejszym lekiem na toksoplazmozę.
Podwyżka może dotknąć także polskich pacjentów — lek sprowadzany jest przez import docelowy za zgodą Ministerstwa Zdrowia, co potwierdza Alina Fornal z Naczelnej Rady Aptekarskiej. Po protestach Shkreli zdecydował się nie podnosić ceny aż tak drastycznie, choć nowej kwoty jeszcze nie ogłosił.