Wzrost rynku wideo o 40-50 proc.

Zgodnie z danymi IAB AdEx w tym roku rynek reklamy wideo w internecie wzrośnie o ok. 50 proc. ZenithOptimedia szacuje ten wzrost na nieco niższym poziomie 40 proc. Takie wielkości oznaczają poważne problemy dla telewizji, która traci reklamodawców, a tym samym ma mniejsze przychody z reklam - donosi portal Newseria.pl.

Internauta szybciej traci uwagę

- Wideo w sieci rządzi się swoimi prawami. To nie jest do końca telewizja. Tutaj internauta ma dosyć szybką możliwość utraty atencji czy zmiany tego, co chce oglądać, czytać. W związku z tym trzeba bardzo umiejętnie podawać te treści i podawać je w taki sposób, żeby też internautów nie zniechęcić - zaznacza Grzegorz Tomasiak, prezes Wirtualnej Polski.

Treści lokalne zamiast hollywoodzkich premier

Równocześnie prezes Wirtualnej Polski przekonuje, że to właśnie filmy na żądanie oraz treści lokalne, a nie duże premiery, będą głównym źródłem przychodu dla nadawców.

- Wiadomo, że dla nas sprawdza się kontent lokalny i że tutaj rozmawiamy z twórcami lokalnymi na temat takich modeli, które dają nam możliwość zarobienia, ale też jak gdyby odpowiedniego wynagrodzenia właścicielom praw. Ja raczej nie wierzę w możliwość zarabiania na premierach filmów ze studiów hollywoodzkich w modelu odpłatnym - mówi Tomasiak.

Podsumowanie

Rynek reklamy wideo w internecie rośnie znacznie szybciej niż inne segmenty reklamy cyfrowej. IAB AdEx prognozuje na ten rok wzrost o ok. 50 proc., a ZenithOptimedia szacuje go na 40 proc. Tak dynamiczna ekspansja oznacza uszczuplenie przychodów telewizji, która traci reklamodawców.

Grzegorz Tomasiak, prezes Wirtualnej Polski, wskazuje, że wideo w sieci rządzi się innymi prawami niż telewizja - internauta szybciej traci uwagę, więc treści trzeba podawać umiejętnie. Jego zdaniem głównym źródłem przychodu nadawców będą filmy na żądanie i kontent lokalny, a nie duże premiery filmów ze studiów hollywoodzkich.