Out of Town Affairs to portal ułatwiający zdradę i umożliwiający użytkownikom kontaktowanie się z "tysiącami zamężnych kobiet i żonatych mężczyzn, którzy poszukują pozamałżeńskiego romansu lub urozmaicenia swojego życia sypialnianego". Za 25 funtów miesięcznie otrzymuje się m.in. dostęp do ogłoszeń towarzyskich, możliwość wysyłania prywatnych wiadomości/czatowania oraz prowadzenie intymnego dzienniczka i profilu ze zdjęciami i wideo.

Portal dla szukających romansu na boku

Sam fakt istnienia portalu podobnego do setek innych nie dziwi. Jednak, jak się okazało - z niewinnego na pozór pytania gazety o najpopularniejsze strony - bije on rekordy oglądalności wśród członków oraz pracowników Parlamentu. W ciągu zaledwie 7 miesięcy stronę odwiedzono, ze służbowych komputerów, 52 325* razy. Dziennie dochodziło nawet do 289 wejść.

52 tysiące wejść ze służbowych komputerów

W grudniu Strona Out of Town Affairs cieszyła się większą popularnością niż urzędowe strony Ministerstw: Skarbu, Edukacji czy Sprawiedliwości.

W wywiadzie dla gazety, właściciel strony powiedział:

Brytyjscy parlamentarzyści masowo wchodzą na portal erotyczny

- To bardzo dużo wejść. Z pewnością zostały zrobione przez więcej niż jedną osobę. Mam nadzieję, że żony parlamentarzystów nie będą teraz nam wysyłać maili z wyrazami swojego oburzenia.

Poza poszukiwaniem erotyki aktywność parlamentarzystów skupia się na: uprawianiu hazardu, przeglądaniu Facebooka oraz grach online.

*Oglądalność miesięczna wyniosła odpowiednio:
Grudzień - 8 457
Listopad - 7 533
Październik - 8 971
Sierpień - 5 174
Lipiec- 7 493,
Czerwiec - 6 822
Luty - 7 925.

Podsumowanie

Z danych gazety wynika, że portal Out of Town Affairs odnotował 52 325 wejść ze służbowych komputerów w brytyjskim Parlamencie w ciągu zaledwie siedmiu miesięcy, a dziennie dochodziło nawet do 289 odwiedzin. W grudniu strona biła popularnością urzędowe witryny Ministerstwa Skarbu, Edukacji i Sprawiedliwości.

Serwis działa na zasadzie subskrypcji za 25 funtów miesięcznie, oferując ogłoszenia towarzyskie, czat oraz intymny dzienniczek. Właściciel portalu przyznał, że liczba wejść wskazuje na więcej niż jedną osobę.